strona główna




Jazda bez trzymanki ,starsza pani i tesknoty


Jechaliście kiedyś bez hamulców przez środek miasta-ja jechałam w niedzielę wracając od Babuni-M.W moim fiaciku poszło serwo więc pozostał mi 1 i 2 bieg oraz ręczny którego nie ma:)Dojechałam szczęśliwie do domu, wszystkie koty, piesi, samochody, słupy i drzewa napotkane po drodze całe i zdrowe a fiacik też przeżył w jednym kawałku. nie wiem czy to opatrzność czy moje zdolności i zimna krew ale w końcu jestem "Taksiarzem".Tyle o sportach ekstremalnych...
Moje życie kręci się teraz między pracą, domem, telefonami od M oraz domem Babuni i tak na okrągło.Ustaliliśmy z M, że polecę do niego na tydzień jakoś pod koniec marca jak już się tam ustawi i będzie mu lżej.Na razie pozałatwiał wszystkie pozwolenia, numerki certyfikaty, i od poniedziałku już będzie pracował na swoje konto.Strasznie mi go brakuje, zwłaszcza jak jadę do Babuni i widzę pusty pokój. W zasadzie to wchodzę tam tylko po to by zostawić rzeczy i zajmuję się Babcią. Ona też tęskni.Na początku cały czas nadawała na Niego, teraz trochę przystopowała, pyta czy dojechał tak jakby to było wczoraj, ale Ona nie ma poczucia czasu, jakby nie kartki w kalendarzu to nie wiedziałaby jaki dzień tygodnia mamy.Czasami zerwie dwa razy i już jej się wszystko myli.Chwilami jestem na nią zła, czasem mi jej żal, ale czasami jej zazdroszczę tego, że nie pamięta, że żyje we własnym świecie. Często powtarza, że za długo żyje i nie wie po co. Ja myślę, że żyje po to aby tacy ludzie jak ja czy M mogli dobrymi uczynkami wobec starszej i słabej kobiety odpokutować za swoje błędy z przeszłości, a może po to by wybaczyła, bo wciąż nosi w sercu urazę do M i do jego matki(swojej synowej).
Tagi: smutek, samotność, o mnie
2012-02-17 21:29:28 skomentuj (2)