Tag: praca

Spokoje-niepokoje

przez , 26.wrz.2012, w To tylko życie

Jestem po 24-godzinnym dyżurze, całym dniu snucia się po domu i jakoś nie chce mi się spać. Pewnie to efekt przemęczenia albo te kilka godzin drzemki w dyżurce dostatecznie zregenerowało moje siły. Rozmowa na skype z M też mnie nie uspokoiła wręcz odwrotnie. Wczoraj jak niespodziewanie zadzwonił do mnie do pracy to byłam naprawdę szczęśliwa, a dziś jak Go zobaczyłam to znów ruszyła lawina wątpliwości. Musiałam zapytać czy jest trzeźwy-powiedział, że tak ale ja już mam w mózgownicy czerwone światło. Moja podświadomość tak działa, że czuję wewnętrznie jak coś nie gra a dziś coś nie grało, nie pasowało, był pobudzony,rozkojarzony. Twierdził, że to wynikało z radosnego nastroju bo wreszcie dostali zlecenie i mają zapewnioną pracę na co najmniej 3-4 tygodnie a potem już chyba zaczną to „oczekiwane duże zlecenie”. Pocieszam się tylko myślą, że jak pracuje to nie pije. Dla niego najgorszym wyzwalaczem jest bezczynność. Muszę trochę odpuścić, nie mogę pozwolić na to by ciągły strach przed jego piciem paraliżował moje siły. Czasami przychodzi mi do głowy pomysł żeby iść na Al-anon ale zaraz wyrzucam z głowy te myśli. W końcu jestem Alkoholiczkom i mam narzędzia do radzenia sobie z problemami w postaci 12 Kroków , mam broń do walki-mitingi , mam całą armię- Wspólnotę AA niczego więcej nie potrzebuję. Mam swoją Szklaną Górę na którą trzeba iść.

2 komentarze :, , , , , , więcej...

bez komentarz

przez , 27.kwi.2012, w To tylko życie

Życie to jest teatr, to jest gra a my nie mamy wpływu na to co się dzieje, przynajmniej w większości przypadków. Postawili mnie na scenie ale nie pozwolili przeczytać scenariusza, improwizacja ale tak aby reżyser był zadowolony a przebieg sztuki zgodny z jego założeniami. Odbijam się jak piłeczka pomiędzy pracą , domem, babunią i jeszcze durnym kursem na który mnie wysłali z pracy. Durnym dlatego, że w zeszłym roku zrobiłam kurs kwalifikacyjny w którym zawarte były wszystkie wiadomości które obejmuje obecny kurs. To tak jakbym zdała maturę a potem mi kazali wrócić do podstawówki. Ale NFZ jeszcze nie doszukał się wiedzy na ten temat a nasi przełożeni maja w nosie to , że po 12- godzinnym dyżurze siedzimy w dusznej sali we własnym czasie wolnym, płacimy kasę z własnej kieszeni- papier ma być i już. Pracuję 25 lat na Onkologii ale teraz muszę przedstawić zaświadczenie, że mogę tam pracować i mam do tego kwalifikacje…zostawiam to już bez komentarza. O tym jak bardzo tęsknię za M, i jak mi go brakuje nie mam już siły pisać, a zresztą niczego to nie zmieni. Na razie jest tak, że ja muszę być tu a On tam i trzeba się z tym pogodzić…

1 komentarz :, , , więcej...

jakiś tytuł…

przez , 14.maj.2011, w To tylko życie

Nie bardzo wiem od czego zacząć, długo mnie tu nie było, powodów jest wiele, ciągle jestem w pracy albo na stażach tudzież na dodatkowych dyżurach w Poradni Onkologicznej,TK itp.M powoli wraca na dobrą drogę, nie pije od dwóch tygodni, pracuje.Ja na razie jeszcze czuję niepokój za każdym razem gdy znika mi z oczu.Rodzinka mi się powiększyła o kolejnego prawie zięcia bo chłopak „Gacka” zamieszkał tymczasowo-na czas nieokreślony z nami.Lista zdarzeń i wydarzeń i zmian odwracalnych, czasowych przemian i innych katastrof jest długa więc nie będę przynudzać.Pewnie większość pójdzie w zapomnienie i zblednie z czasem ich znaczenie, bo „kto będzie o tym pamiętał za sto lat” jak to M powtarza.

1 komentarz :, , więcej...

małe co nieco…

przez , 26.cze.2010, w To tylko życie

Kurs skończony, egzamin zdany na pięć, certyfikat unijny w kieszeni, impreza po udana, i na razie koniec wysiłku intelektualnego. Teraz mam zamiar poleniuchować, wrócić do starego schematu. Za miesiąc OT, muszę połazić trochę po sklepach dla elity, czyli po lumpeksach i wygrzebać jakąś fajną skórę na mój kostium Taksiarza. Wstępny projekt i pomysły mam już w głowie, pozostaje skompletować materiały i przystąpić do szycia, klejenia i dłubania przy tym wszystkim. Jeszcze mam zamiar zrobić na wkupne sztandar naszej frakcji i też mi to trochę czasu zajmie. Dobrze, że Gacek jest chętna do pomocy, zawsze co dwie głowy to nie jedna, a ona przynajmniej doradzi i podpowie, czy to co dziergam jest w klimacie post-apo. Zdrowie na razie wraca do normy, obyło się bez lekarza i zabiegu, i innych takich. Wyleczyłam się sama ale mam świadomość, że prędzej czy później trafię do felczera i będzie mi tam grzebał , lepiej później brrrr nie lubię doktorów. To znaczy lubię ale jako pielęgniarka a nie jako pacjentka. W pracy atmosfera ołowiana, koleżanki są miłe, miałam noc z K i jak wysłuchała mojej opowieści dziwnej treści to była w szoku. Powiedziałam jej bo Ona tez miała podobne przejścia z szefową, to znaczy kiedyś jej się zwierzyła z problemów a szefowa opowiadała i komentowała wszystko w dyżurce przed lekarzami i pielęgniarkami. Jak to określiła J „że Ona dostaje orgazmu jak może kogoś skrytykować” Takie są uroki pracy w babskim gronie. Gdy teraz przychodzę do pracy to mam wrażenie, że wszyscy patrzą na mnie jak na egzemplarz w muzeum mutantów, a może mi się wydaje. Wybieram się na miting, mam nadzieję, że będzie K i po mitingu odreaguję stres w jego ramionach, należy mi się trochę przyjemności…

2 komentarze :, , , , , więcej...

Blado to widzę

przez , 21.cze.2010, w To tylko życie

Mam poważne problemy ze zdrowiem ale stosuję mechanizm wyparcia wmawiając sobie, że przejdzie, oczywiście leczę się sama bo nie mam czasu iść do lekarza, a może po prostu się boję. Naoglądałam się w pracy tyle śmierci i cierpienia, że nie potrafię się przemóc. Czkam aż będzie lepiej stosując zasadę, że lepiej nie wiedzieć. Na razie jest tak sobie, ale nie za dobrze, poziom żelaza w mojej surowicy spadł do połowy normy, wszyscy mi mówią, że jestem blada jak ściana, białka mam tak mało, że obrzęki z nóg nie schodzą nawet po nocy. Myślę, że to wynik stresu i przemęczenia. Praca, codziennie siedzenie na kursie, i jeszcze obowiązki w domu, nawet na siłownię chodzę rzadziej, robię sobie przerwę co drugi dzień i zamartwiam się, że przytyję:( Każdy dzień w pracy przynosi nowy stres. Szefowa nie odpuściła, niby jest miła, mnie bezpośrednio się nie czepia, ale dowiaduję się od koleżanek , że robi głośne komentarze na mój temat przed lekarzami i Ordynatorem. Wiem, że w ten sposób szuka usprawiedliwienie dla siebie, bo wszyscy byli zdziwieni moja rezygnacją. Pomachała moim pismem przed nosem Szefa i skomentowała, że jest to oficjalne przyznanie się do winy, tyle, że ja nie czuję się winna tylko skrzywdzona, odarta z prywatności i niesprawiedliwie osądzona, bez możliwości obrony. Jak się bronić, gdy ktoś na początku rozmowy zadaje pytanie”chyba zależy Ci na pracy?” Zależy, dlatego robię swoje i siedzę cicho. Przyjdzie czas, że do Niej to wróci, zawsze wraca, i to co dobre i to co złe. Jestem bardzo zmęczona, nie mam siły się uczyć a w czwartek egzamin. Dziewczyny chcą po egzaminie iść gdzieś na piwo, nie wiem czy pójdę. One nie wiedzą, że jestem uzależniona, nie było powodu by im to mówić. Domyślają się, że w przeszłości alkohol był w moim życiu problemem, ale myślę, a raczej są przekonane, że to ktoś z moich bliskich pił. Boje się, że jak z nimi pójdę to będę się potem źle czuła, nie jest wskazana bliskość alkoholu w stanie w jakim obecnie się znajduję. Wciąż pomimo tylu lat trzeźwego życia jestem wobec niego bezsilna jak na początku drogi. Pierwszy krok obowiązuje całe życie” Uznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu, że przestaliśmy kierować własnym życiem” i tego się będę trzymać…

1 komentarz :, , , , , więcej...

Grudzień 2017
P W Ś C P S N
« mar    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 1067
  • Dzisiaj wizyt: 2
  • Wszystkich komentarzy: 177

Archiwum